Zalozyłam taki wątek aby rozmawiać w nim na biężąco jak leci dzien aby nie robic OT w innych tematach.
Jakie więc plany na popołudnie?
26 listopada 2010 19:26 | ID: 337607
26 listopada 2010 19:43 | ID: 337618
26 listopada 2010 20:00 | ID: 337629
26 listopada 2010 20:04 | ID: 337635
26 listopada 2010 20:06 | ID: 337638
26 listopada 2010 20:07 | ID: 337639
26 listopada 2010 20:14 | ID: 337646
26 listopada 2010 20:15 | ID: 337648

26 listopada 2010 20:17 | ID: 337650

26 listopada 2010 20:36 | ID: 337662
26 listopada 2010 20:50 | ID: 337674
26 listopada 2010 20:56 | ID: 337680
26 listopada 2010 21:00 | ID: 337682
26 listopada 2010 21:32 | ID: 337707
jednym słowem - unikać domu rodziców.
a jak ktoś coś mi powie, jak mnie dzieciaki brachola zdrażnią, jak ta jego pinda nie tak spojrzy - oj będzie ostro.
męzu już zapowiedział, że nie daj Bóg bracholek albo jego żonka podniosą głos na któreś z nas, że nie daj Bóg ja się zdenerwuję - nie będzie patrzył czym, ale przyfasoli bracholkowi.
z tatą sobie porozmawiamy na spokojnie, bo z nim się da. a mama? zaślepiona strachem i głupia miłością niech dalej daje się okradać i sobą pomiatać. powoli tracę do niej szacunek, pomimo, że to moja mama. a jak się będzie żaliła to jej się zapytam "jak Cię synuś albo synowa albo ich dzieciaki skatują to mamy Cię podtrzymywać przy życiu czy odłączyć aparaturę?". może to nią wstrząśnie.
uciekam poprasować troszkę, bo licytuję własnie na allegro dużą torbę podróżną na kółkach. wiecie - przyda się do szpitala i potem przy dwójce dzieci na wyjazdy.
26 listopada 2010 21:35 | ID: 337708
Żaneta - trudno zostać bez męża na kilka dni, ale ja się pocieszam własnie tym gorącym powitaniem i tym, że jednak odpoczniemy od siebie, zatęsknimy... to i docenimy się bardziej
26 listopada 2010 21:41 | ID: 337711
26 listopada 2010 22:44 | ID: 337736

łalkomen.
noc minęla spokojnie - Tosia kolejny raz spała sama w swoim pokoju, więc udaje mi się oduczenie od nocnego tulaczenia (pamiętacie żmije tak?).
pies wczoraj był tak słaby (co się dziwić po dwóch dniach niejedzenia), że nawet z kupy musiał ją P. wieczorem przynieść i plasterek wędliny pod pyszczek podłożyć i podawać, bo nie dawała rady sama
potem zjadła jeszcze kilka suchych kawałków karmy i spała cała noc spokojnie. rano z impetem i ogromną radością wpakowała się do łóżka. znaczy się jest poprawa
musimy ją tylko bardzo mocno przystrzyc, bo kąpana była tydzień temu, teraz dopiero w sobotę za tydzień ją męzu wykąpie, więc jest strasznie pokudłaczona i posklejana i samo czesanie na niewiele pomoże, a przyspoży iepotrzebnego bólu.
a ja w nocy myślałam, że w szpitalu wyląduję, tak mi się brzuchal napinał... prawie jak do porodu.... leżałam dość długo i oddychałam zgodnie z drugą fazą porodową i przeszło. ale mam teraz stracha iść pieszo do miasta załatwić cokolwiek, bo to jednak kawałek jest, a jeszcze Toskę we wózku lub sam wózek pchać musze....
26 listopada 2010 22:57 | ID: 337741
26 listopada 2010 23:00 | ID: 337744
26 listopada 2010 23:02 | ID: 337746
ciekawe kiedy do mnie dojdzie?Nie masz konta? Zaloguj się, aby tworzyć nowe wątki i dyskutować na forum.
Nie masz jeszcze konta na familie.pl?
Załóż je już teraz!