EKSPERCI RADZĄ
Wątek: jaka to rurznica?
-
11 grudnia 2010 02:02 | ID: 350473
Mój Jakub (uczeń kl.2)nijak nie mógł zrozumieć zasad pisowni :ż:rz:u:ó:poprostu pisał jak chciał !uczyłam,tłumaczyłam,ćwiczyliśmy na stronkach z internetu ...no i w listopadzie z dyktanda zarobił 1!!robił błędy typu:kilkó,mrzawka,chłopcuw!odrazu zaznaczę że nie jest dyslektykiem!tydzień temu poprawa dyktanda-znowu 1(pocieszam się tym że na 19 uczniów było 17 jedynek)wziełam się na sposób....zrobiłam Kubie sprawdzian.... R--NICA,KOLE-ANKA,-EKA,DWO--EC.....i za kazda poprawnie wstawioną samogłoskę czy spółgłoskę płacę 20 groszy ,a za błąd odejmuję 10 gr.....DZISIAJ Z DYKTANDA PRZYNIÓSŁ 4+.....ALE CZY TO PEDAGOGICZNE?
-
1
11 grudnia 2010 08:13 | ID: 350503
Jezeli sa pozytywne skutki to nie widze problemu -
2
11 grudnia 2010 08:22 | ID: 350505
tytuł wątku mnie przeraził ;) pomyślałam,że to na serio ktoś taki błąd popełnił. jakoś jestem przewrażliwiona na tym punkcie. co do problemu. sama nie wiem. jeśli teraz przekupujesz go groszami to co będzie za jakiś czas. dzieci są mądrzejsze niż myślimy. oby kiedyś nie chciał więcej za jakąkolwiek naukę -
3
11 grudnia 2010 08:28 | ID: 350508
Hehehe - a ja myślałam, że chodzi o jakąś rusznicę wojskową...

-
4
11 grudnia 2010 08:32 | ID: 350509
Tak czytając halszka Ciebie to widać, że jednak może on nauczyć się poprawnie pisać - ja tak jak MONIŚ nie dawała bym pieniędzy - może on specjalnie te błędy popełnia byś mu "płaciła" ??? -
5
11 grudnia 2010 09:49 | ID: 350534
każda metoda jest dobra. ale ważniejsze od nagród rzeczowych jest zrozumienie, że wiedzę zdobywa dla siebie i to mu w życiu przyniesie długotrwałą i wymierną korzyść. p.s. ja zajęłam 4 miejsce w gminnym konkursie ortograficznym, potem zajmowałam wysokie miejsca w różnych konkursach ortograficznych i literackich... a teraz takie byki potrafię strzelać, że głowa mała.... to przez internet - dużo się czyta nie zawsze poprawnie napisanych słów... i mimo wszystko coś tam w głowie zostaje... -
6
11 grudnia 2010 09:57 | ID: 350536
monaaa71 napisał 2010-12-11 08:22:07ja robie bledy ale czulam to samo co Tytytuł wątku mnie przeraził ;) pomyślałam,że to na serio ktoś taki błąd popełnił. jakoś jestem przewrażliwiona na tym punkcie. co do problemu. sama nie wiem. jeśli teraz przekupujesz go groszami to co będzie za jakiś czas. dzieci są mądrzejsze niż myślimy. oby kiedyś nie chciał więcej za jakąkolwiek naukę
-
7
11 grudnia 2010 10:02 | ID: 350537
Uwazam, ze dawanie kasy nie jest zle, szczegolnie, ze dajesz male kwoty. Maly nauczy sie liczyc, kalkulowac na co mu starczy, oszczedzac i doceniac pieniadze. -
8
11 grudnia 2010 12:25 | ID: 350582
Mój Jakub miał tak samo ,a też jest w drugiej klasie.Dyktando mają raz w tygodniu i pisze je bezbłędnie,ale przepisując coś w książce zrobi wszelkie możliwe błędy np. ostatnio pisał że Kubuś Puchatek miał durzo miodó.Ręce mi opadły . -
9
11 grudnia 2010 12:32 | ID: 350587
gochna napisał 2010-12-11 09:49:09Ja podobnie jak Ty Gośka brałam udział w przeróżnych konkursach ortograficznych i literackich. Miałam swego czasu II miejsce w województwie lae w moim przypadku musze przyznać, ze nauka nie poszła w las: raczej nie zdarza mi sie robić błędów! Ważne, aby duzo czytać. Mi przynajmniej to pomogło przyswoić zasady ortografii. A twoja metoda Halszko - cóż, moze i mało pedagogiczna - ale skoro przynosi efekty...:)każda metoda jest dobra. ale ważniejsze od nagród rzeczowych jest zrozumienie, że wiedzę zdobywa dla siebie i to mu w życiu przyniesie długotrwałą i wymierną korzyść. p.s. ja zajęłam 4 miejsce w gminnym konkursie ortograficznym, potem zajmowałam wysokie miejsca w różnych konkursach ortograficznych i literackich... a teraz takie byki potrafię strzelać, że głowa mała.... to przez internet - dużo się czyta nie zawsze poprawnie napisanych słów... i mimo wszystko coś tam w głowie zostaje... -
10
6 stycznia 2011 06:56 | ID: 370375
Odp. na: #0halszka (2010-12-11 02:02:38)Mój Jakub (uczeń kl.2)nijak nie mógł zrozumieć zasad pisowni :ż:rz:u:ó:poprostu pisał jak chciał !uczyłam,tłumaczyłam,ćwiczyliśmy na stronkach z internetu ...no i w listopadzie z dyktanda zarobił 1!!robił błędy typu:kilkó,mrzawka,chłopcuw!odrazu zaznaczę że nie jest dyslektykiem!tydzień temu poprawa dyktanda-znowu 1(pocieszam się tym że na 19 uczniów było 17 jedynek)wziełam się na sposób....zrobiłam Kubie sprawdzian.... R--NICA,KOLE-ANKA,-EKA,DWO--EC.....i za kazda poprawnie wstawioną samogłoskę czy spółgłoskę płacę 20 groszy ,a za błąd odejmuję 10 gr.....DZISIAJ Z DYKTANDA PRZYNIÓSŁ 4+.....ALE CZY TO PEDAGOGICZNE?Przepraszam za zwłokę, ale wystąpiły małe problemy techniczne.
W odpowiedzi na tak postawione pytanie jedyne co mogę wprost napisać - Niestety taki sposób nie jest podejściem pedagogicznym!
Podejście pedagogiczne to przede wszystkim zmotywowanie dziecka do samodzielnego wykonania zadania, lecz bez ponoszenia korzyści materialnych. W zastosowanej przez panią metodzie prawie wszystko się zgadza, bo motywacja nastąpiła, syn samodzielnie wykonał zadanie, ale niestety uzyskał korzyść materialną z rzeczy, która tak naprawdę ma mieć wartość samą w sobie a nie powodować, by robił to dlatego, że może na tym zarobić.
Czy gdybyśmy stosowali zawsze metodę przekupstwa przy nauce dzieci czegoś trudnego i wymagającego koncentracji, uwagi to czy czulibyśmy się spełnieni wychowawczo jako rodzice, albo czy nie doszłoby do sytuacji, gdy już kilka groszy nie starczałoby już naszemu dziecku?
Cóż na to pytanie należy sobie samodzielnie odpowiedzieć. Oczywiście można również odnieść wrażenie, że w końcu jeżeli taka metoda okazuje się skuteczna dlaczego jej nie stosować częściej? Cóż, gdyby jednak tak postępować cały czas czy to by znaczyło, że dziecko ma się uczyć dla pieniędzy, czy dla wiedzy, dla samego siebie. Trudno młodym ludziom zrozumieć tę zależność, ale dzięki niematerialnemu podejściu do życia bardziej doceniamy to co otrzymujemy własną, ciężką pracą.
Na koniec mojego wywodu powiem tak, jest pani matką i tak naprawdę pani czuje najlepiej jak postępować ze swoim dzieckiem. Dużą mądrością pokierowała się pani prosząc o wsparcie specjalisty. I to my - specjaliści w konkretnej dziedzinie możemy podpowiedzieć jakie mogą być dalsze konsekwencje konkretnego postępowania. Warto zastanowić się zatem, czy w sytuacji, gdy dziecko, jak pani twierdzi, na pewno nie jest dyslektykiem, ciągle ma problemy z ortografią nie należałoby się zastanowić się nad usprawnianiem funkcji zaburzonych po wcześniejszej specjalistycznej diagnozie psychologiczno - pedagogicznej poprzez zabawy i ćwiczenia odpowiednio dostosowane do zaburzeń występujących.
Pozdrawiam serdecznie









