Blogi
Blogi
Horacy przy pracyKategorie: Zainteresowania, Dziennikarstwo, Wspomnienia z podróży Liczba wpisów: 1225, liczba wizyt: 2677698 |
Czesi się policzyli
Nadesłane przez: Horacy67 dnia wczoraj, 23:47
Ciekawe po kim mają ten pragmatyzm, bo chyba nie północnych braciach Słowianach, znaczy się po nas. Czesi z komunizmem rozliczyli się wstrząsającym pomnikiem ze skrupulatnym podpisem: Ofiary komunizmu 1948-1989 – 205 486 skazanych, 248 zastrzelonych, 4500 zmarłych w więzieniach, 327 zastrzelonych na granicach, 170 938 zmuszonych do emigracji.
Dokładnie dziesięć lat temu, 22 maja 2002 roku, w Pradze u stóp wzgórza Petřín w dzielnicy Malá Strana odsłonięto Pomnik Ofiar Komunizmu. Twórcami pomnika byli rzeźbiarz Olbram Zoubek oraz architekci Jan Karel i Zdenek Holzel. Pomník obětem komunismu to siedem rzeźb, z których każda kolejna jest w coraz gorszym stanie. W komunizmie człowiek nic nie znaczył. W wolnych Czechach upomniano się o każdego, co do jednego.
PS Zapraszam również na HORACJE PEREGRYNACJE
Pójdzie na marne
Nadesłane przez: Horacy67 dnia 21-05-2012 17:33
Żaden wypadek samochodowy nie ma sensu. Śmiertelny szczególnie. Chciałoby się jednak wierzyć, że dwie tragedie, jakie w ciągu zaledwie kilkunastu godzin rozegrały się w ten weekend nie pójdą na marne. Że już nigdy na warmińsko-mazurskich drogach do czegoś takiego nie dojdzie. Że wszyscy zechcemy skorzystać z tej tragicznej lekcji i coś zmienić w swoim stylu jazdy, w przygotowaniu pojazdu do drogi, w szanowaniu prawa. Niestety, cudze nieszczęście, nawet jeśli w jednym z przypadków było niezawinione, znów niczego nas nie nauczy. Przecież równie koszmarne wypadki zdarzają się co kilka miesięcy lub kilka tygodni. I niewiele z tego wynika. Wygodniej jest zrzucać winę za wypadki na zły stan dróg, niż zdjąć nogę z gazu. Są kraje, w których ludzie wiedzą, że wszelkie zakazy, nakazy, ograniczenia, przepisy są stworzone właśnie dla ich dobra. W Polsce ludzie żadnej władzy nie wierzą. Przez całe życie, aż do śmierci.
PS Zapraszam również na HORACJE PEREGRYNACJE
Święta Maria od Morza
Nadesłane przez: Horacy67 dnia 20-05-2012 14:07
Gotyk kataloński występował w XIII-XVI wieku w, jak sama nazwa wskazuje, Barcelonie. O ile dobrze zrozumiałem różnice między gotykiem „zwykłym”, a jego katalońską odmianą, w Barcelonie nie dążono do osiągania ogromnych wysokości, a i okna nie musiały być tak duże, bo światła słonecznego w Hiszpanii jest z pewnością więcej, niż w Niemczech czy Anglii.

Przykładem gotyku katalońskiego jest katedra Santa María del Mar, czyli św. Marii z Morza. Jej budowa trwała w latach 1324-1384 według projekt autorstwa Berenguera de Montaguta, który zajął się również pracami.
Kamień węgielny położył 25 marca 1329 roku król Aragonii Alfons IV. W 1379 roku katedrę częściowo zniszczył pożar, ale już 3 listopada 1383 roku odbyła się tam pierwsza msza święta (inne źródła mówią o 15 sierpnia 1384 roku). Kolejne nieszczęście zdarzyło się w 1428 roku, gdy w wyniku trzęsienia ziemi odpadła rozeta w oknie. Odbudowano ją w stylu gotyku płomienistego w 1459 roku. I szczęśliwie przez kolejne pół milenium nic się w katedrze w zasadzie nie zmieniło, aż do pożaru w 1936 roku (wojna domowa?), który strawił wewnętrzne dekoracje.
Od 2006 roku katedra zyskuje popularność dzięki historycznej powieści „La catedral del mar” („Katedra w Barcelonie”) hiszpańskiego pisarza Ildefonsa Falconesa. Akcja powieści odbywa się w XIV wieku, głównie w Barcelonie, gdzie trwa budowa katedry Santa María del Mar.
Opodal katedry znajduje się Fossar de les Moreres, plac upamiętniający upadek Barcelony 11 września 1714 roku w czasie wojny o sukcesję hiszpańską (1701-1714).
Katalończycy świętują dzień swej klęski, w wyniku której utracili niezależność na rzecz Hiszpanii. Na placu pochowani byli niegdyś bohaterowie tamtej wojny. Dziś jest tu oryginalny pomnik.
PS Zapraszam również na HORACJE PEREGRYNACJE
Wodospady z dalmackiej szuflady
Nadesłane przez: Horacy67 dnia 19-05-2012 23:20
Z Gór Dynarskich do Morza Adriatyckiego płynie przez Dalmację rzeka Krka. Ma zaledwie 73 kilometry, ale przecież Chorwacja dlatego jest taka piękna, że góry leżą tam nieprzyzwoicie blisko morza.
Większa część rzeki płynie przez Park Narodowy Krka. Albo inaczej – malownicza rzeka przebijająca się przez kras daje powód do istnienia Parku Narodowego Krka. Ale zanim 24 stycznia 1985 roku powstał Nacionalni Park Krka, 28 sierpnia 1895 roku na Krce ruszyła hydroelektrownia „Krka” (potem otrzymała nazwę Jaruga). Kilkadziesiąt metrów sześciennych przepływu wody to nie jest mistrzostwo świata, ale wtedy wystarczało.
Park Narodowy Krka powierzchni 111 kilometrów kwadratowych to głównie malownicza rzeka, rozlewająca się miejscami na jeziora i wiele wodospadów, z których największe wrażenie robi kaskadowy Skradinski buk o łącznej różnicy poziomów 47,5 m.
Wariantów wycieczek po parku jest wiele, można dojechać w kilka miejsc, pójść na piechotę, popłynąć statkiem. Mój wariant z 2010 roku zaczął się klasycznie w Lozovacu, gdzie zostawia się samochody, kupuje bilety i zjeżdża autobusem w dół karkołomną drogą.
Po zjeździe na dno wąwozu obowiązkowy smrodek dydaktyczny, czyli ścieżka przyrodnicza.
Nie ma co narzekać, ryby na wyciągnięcie ręki.
Najważniejsze, żeby się nie zgubić i odnaleźć drogę na górę (rodzi się pytanie po co zjeżdżaliśmy w dół...).
Więc wchodzimy w górę, by z wysokości spojrzeć na wodospad Skradinski buk. Budynki w oddali do elektrownia Jaruga.
I znów schodzimy w dół, by zobaczyć, że wodospad lepiej prezentuje się z dołu.
Na dole wsiadamy na statek, którym popłyniemy w kilkugodzinną podróż do wodospadu Roški slap. Najpierw jednak wizyta we franciszkańskim klasztorze, który stoi na wyspie po środku jeziora Visovac.
Klasztor pochodzi z 1445 roku.
Dalsza droga równie malownicza.
W końcu jest Roški slap. Wodospad nieco mniej efektowny, niż Skradinski buk, ale nie po to płynęliśmy dwie godziny, by wybrzydzać.
Może z góry będzie coś widać...
Tylko gdzie jest ta cholerna panorama?
Droga powrotna pod chorwacką banderą.
Równie atrakcyjna widokowo.
PS Zapraszam również na HORACJE PEREGRYNACJE
Carkuchnia
Nadesłane przez: Horacy67 dnia 18-05-2012 23:30
Przez żołądek do serca? W przypadku kuchni rosyjskiej to się już nie uda. Po pierwsze wiadomo dlaczego. Po drugie serce już zajęte przez kuchnię (i kulturę) czeską.
Ale spróbować zawsze można...
Białowieża sama w sobie leży na wystarczającym odludziu. Ale i na tym odludziu znajdzie się odludzie odludzia, czyli dawna stacja kolejowa Białowieża Towarowa, gdzie umiejscowiła się Restauracja Carska.
Menu w dobrej restauracji im krótsze, tym lepsze. Widziałem krótsze.
Co jest ważniejsze w rosyjskiej restauracji – bałałajka?
Czy samowar?
Ani bałałajka, ani samowar, tylko kaczka.
Ewentualnie comber jagnięcy.
Po wyjściu z restauracji człowiek by gdzieś pojechał, ale po pierwsze to stacja towarowa, a po drugie nieczynna.
Tak bardzo nieczynna, że można jeść prosto z torów.
Lokomotywa wprawdzie nie jeździ, ale kręcąc korbą można spalić kalorie.
A tak w ogóle, to „toczy koła szaleństwa lokomotywy dech”...
PS Zapraszam również na HORACJE PEREGRYNACJE



